Krótko o uciekającym czasie

Zdarza się przy angażujących czynnościach, że czas gdzieś ucieka.
 
Siadasz do pracy i nagle robi się 4 godziny później. Uciekające minuty i godziny mogą zamienić się w tygodnie i miesiące. I tak jak przy nudnych czynnościach jest to pożądane, tak gdy wymyka się z pod kontroli, zaczyna się robić niebezpiecznie. W jednym dniu wyrabiasz swój pierwszy dowód osobisty, a w drugim kończy mu się okres przydatności. Czas pomiędzy zleciał w mgnieniu oka, a Ty nie możesz sobie przypomnieć co wczoraj jadłeś na obiad. I może faktycznie żyjemy w symulacji…
 
Wracając.
Co najlepsze, w historii takie wydarzenia miały miejsce i były całkowicie realne. Zmiana kalendarza z juliańskiego na gregoriański w 1582 (w Europie Wschodniej początek XX w.) zabrała z kalendarza całe 11 dni.
 
 
Na pocieszenie jest jednak hipoteza*, że ktoś jednak przy tym zegarku majstrował i ten czas przesuwał do przodu zbyt szybko, niż faktycznie biegł, więc impreza może trwać i nie ma się czym przejmować, bo jeszcze nie jest tak późno i „mamo, zobacz, dopiero 21:00.”
 
 
*niestety, bardziej teoria spiskowa poddana ostrej krytyce, „więc wracaj do domu, gówniarzu, bo jutro znowu nie wstaniesz”.