Jestem wyjątkowy

“Ta oferta jest specjalnie dla Ciebie!”. “Wyprodukowaliśmy ten samochód z myślą o Tobie”.

 

Niejednokrotnie spotykamy na swojej drodze komunikaty reklamodawców, stada polityków i inne grupy starające się podkreślić wyjątkowość swoich ofert, tylko dlatego, że są spersonalizowane wprost do nas. Do “jedynego Ciebie”. Oczywiście to tylko chwyt marketingowy i myślę, że każdy zdaje sobie z tego sprawę. Jednak reklama ma taki kształt nie bez powodu. 

 

Lubimy myśleć o sobie jako tych, którzy są w centrum opowieści. Jako głównych bohaterach własnej narracji. Jako osobach, które same wykuwają swój los i odnoszą ciężko zapracowane sukcesy. Nie ma w tym nic złego, taka jest natura naszej rzeczywistości, że postrzegamy świat poprzez własną, jednoosobową percepcję. Dlaczego w takim razie rzeczywistość podpowiada nam coś zgoła innego, gdy zamiast zmysłów zaczniemy analizować dostępne dowody?

 

Nasz numer PESEL, numer telefonu, numer w dzienniku, numer indeksu, numer domu, imię, nazwisko. Wszystkie te dane łączy wspólna cecha – sprawiają złudzenie unikalności, ale wskazują, że posiadaczy jest dużo więcej. Szybki klik w Google – ok. 7 miliardów ludzi żyjących obecnie, 107 miliardów ludzi od początku rodzaju Homo Sapiens. Nasze imię nadawane jest prawdopodobnie kilkaset razy w roku, nasze nazwisko nosi i nosiło bardzo wiele osób. Prawdopodobnie bez problemu znajdziesz w Internecie kogoś, kto nazywa się tak samo jak Ty. Nasz but wyprodukowany seryjnie posiada rozmiarówkę kategoryzującą wszystkich użytkowników w kilkanaście grup – 39,40,41. Bluza to samo. Oddany głos w wyborach – jeden z 30 mln 111 tys. Nic nie znaczący, niesłyszalny, nieistotny statystycznie. Wreszcie kosmos, ogromna przestrzeń dookoła i znikoma, ledwie zauważalna, niebieskawa kulka, która zawiera wszystkie Twoje zmartwienia i wszystkich pozostałych ludzi, którym przyjdzie nazywać ją domem. Wszystkie ślady bytności (poza oczywiście Księżycem i satelitami w przestrzeni) mogą kiedyś przestać istnieć. Przelecieć jak pyłek na wietrze. W kontekście czasu również nie ma złudzeń. Twoje życie to tylko mgnienie oka w perspektywie tego, co już minęło i tego, co jeszcze minie.

 

 

Brzmi depresyjnie i możesz czuć się tym przytłoczony. 

 

Tak jak jesteś przytłoczony: 

egzaminem, 

rozmową kwalifikacyjną, 

zbliżającą się randką, 

ważnym wydarzeniem w życiu. 

 

Że wszystko zależy od tej jednej chwili i cała odpowiedzialność leży na Twoich barkach. Możesz się obawiać, że coś pójdzie źle, że poniesiesz porażkę. I być może tak właśnie będzie. Ale z jakiegoś powodu jesteś tutaj na tym osobliwym kawałku skały. Na planecie, która umożliwiła życie Twoim przodkom, Tobie i podobnym Tobie inteligentnym następcom. Masz świadomość, możliwość dociekania prawdy, odczuwania emocji i myślenia. Jedyny realny błąd, który możesz popełnić, to nie rozpoznać tego. Nigdy nie rozsiąść się spokojnie, nie wziąć głębokiego oddechu i nie uśmiechnąć się nad absurdalnością tego, co Cię otacza. Uświadomić sobie, że wszystko jest tylko tym, czym jest i niczym poza tym. I że można z tego czerpać inspirację i wolność.

 

Tym właśnie jest według mnie wyjątkowość. Nie bycie pierwszym, ostatnim czy jedynym w kategorii. Wyjątkowość polega na tym, że posiadamy możliwość bycia tego wszystkiego częścią. Częścią wszystkich naszych emocji jak miłość, smutek, radość. Definiowania własnej ścieżki i podejmowania wyzwań. Próby ich realizacji z pełnym zaangażowaniem i wszystkimi swoimi możliwościami. Z empatią, szczerością, zrozumieniem i wysiłkiem. A potem ponosząc porażkę w najgorszym wypadku. Żyjąc bez względu na to wszystko, a potem idąc dalej.


Tak jak wszystko inne.